O mnie

Cześć!

Jestem Kinga i miło mi Cię tu widzieć. Floating My Boat to mój blog podróżniczo-fotograficzny, raczej niepraktyczny. (Najbardziej praktyczny wpis to ten o trekkingu na Islandii). Jeżeli szukasz konkretnych porad, u mnie ich nie znajdziesz. Jeżeli szukasz inspiracji, rozgość się!


Jestem takim podróżniczym bezpańskim kotem. Nie znaczy to, że się nie myję (suchy żart, ale co się pomyślało to się nie odpomyśli), ale to, że nade wszystko kocham podróże solo. Uwielbiam swobodę i spontaniczność jaką niesie ze sobą podróż w pojedynkę i na swoim przykładzie pokazuję, że solo wcale nie znaczy „samotnie”. 

W moich podróżach przedkładam kontakty z ludźmi nad „zwiedzanie”. Uwielbiam wałęsać się między betonowymi blokowiskami, oglądać tętniące życiem ulice popijając gęstą i gorzką kawę i robić temu wszystkiemu zdjęcia.

Kiedy nie podróżuję, zajmuję się fotografią ślubną i rodzinną (zobacz na http://kingamadro.com) i chodzę z wielką przyjemnością na siłownię. Jestem jedną z tych, co wolą sztangi bardziej niż orbitrek. 🙂 Kiedy podróżuję, zawsze szukam okazji do trekkingu. Im trudniej, im bardziej się wymęczę, spocę i naprzeklinam w trakcie, tym bardziej jestem później zadowolona. Chodziłam już sama po górach w Kosowie, Albanii, Czarnogórze, na Islandii, w Rumunii, a w tym roku czekają mnie jeszcze dwa epickie wyjazdy.

Co znaczy „floating my boat”? Nie ma to nic wspólnego z żeglowaniem (chociaż patent mam!). To idiom oznaczający robienie rzeczy, które sprawiają radość. W moim wypadku to podróże, fotografia i aktywność fizyczna. O tym jest ten blog.

Wejdź, rozgość się, a jeśli Ci się tu spodoba, napisz mi to! Jeśli masz pytania, chętnie pomogę. Miłego! 🙂